O książce


Echo minionych dni

O książce

Echo minionych dni to powieść napisana sercem i inspirowana życiem. Historia o niezwykłości odnalezionej w zwykłości, która uświadamia jak niezwykłe jest życie każdego z nas.

Główne wydarzenia mają miejsce podczas drugiej wojny światowej w obozie pracy przymusowej, gdzie bohaterka utraciła bezpowrotnie najpiękniejsze lata życia. 

Wojna minęła, wszystko wskazuje na to, że doświadczenia bohaterki są nam obce. Nic bardziej mylnego. W Echu minionych dni perspektywa przeżywania wykracza poza ramy czasowe. Znajdziemy tam ukrytą analogię do człowieka współczesnego oraz przemyślenia, które są aktualne również dziś. Wiele możemy zrozumieć, a przede wszystkim  docenić otaczający nas świat i... z pokorą przyznać, że dobrobyt, w jakim żyjemy,  potrafi przyćmić wartość tego co naprawdę ważne

Warto sięgnąć po Echo minionych dni, to więcej niż przyjemność czytania. To wartościowe treści wplecione we wciągającą fabułę.


Audycja w Radio Wrocław Kultura

<

Inspiracja

Jeszcze będąc nastolatkiem, chodzącym do drugiej lub trzeciej klasy liceum pomyślałem o napisaniu książki, która byłaby inspirowana opowieściami, jakie przyszło mi usłyszeć z ust moich dziadków. 

Każdy z nas zna wiele historii z życia swoich najbliższych, ale rzadko się nimi dzieli na większym forum. Historie przekazywane drogą werbalną przepadają zazwyczaj już po trzech pokoleniach. Jest to o tyle smutne, że często wśród doświadczeń zwykłych ludzi możemy znaleźć historie niezwykłe niosące ze sobą wartości ponadczasowe. Niezwykłość odnaleziona w zwykłości uświadamia, jak niezwykłe jest życie każdego z nas. 

Czytanie

Kiedyś przeczytałem poradę Stephena Kinga dla młodych pisarzy, którą przytoczę niezupełnie w tych samych słowach: "Musisz codziennie czytać przez 8 godzin, a później pisać przez taki sam czas". Na czytanie od zawsze brakowało mi czasu lub chęci. Zabierając się już za lektury robiłem to najczęściej wieczorami, tuż przed zaśnięciem. W zależności czy treść była ciekawa lub nie to, albo zasypiałem po dwóch stronach, albo zarywałem nocki nie mogąc zaspokoić ciekawości. Niestety od zawsze najbardziej interesowały mnie na pozór nudne lektury, dlatego z reguły zasypiałem natychmiast kilkudziesięciu zdaniach. Mimo wszystko udało mi się kilka książek w ten sposób ukończyć.

W końcu znalazłem doskonały sposób na pochłanianie tysięcy stron w krótkim czasie. Spędzając dzień w pracy na dość monotonnych i wymagających bezproduktywnego czuwania obowiązkach, szukałem sposobu na zajęcie sobie czasu. Znalazłem go raz dwa - e-booki i audiobooki. Okazały się znakomitym sposobem na jednoczesne wykonywanie swojej roboty oraz czytanie rozwijających umysł lektur. 

Początkowo trudziłem się podczas zdobywania niezastąpionej umiejętności  równoczesnego wykonywania dość uschematyzowanych czynności z wsłuchiwaniem się ze skupieniem w głos lektora. Z czasem sięgałem po coraz dłuższe książki, wymagające coraz więcej skupienia. Słuchałem audiobooków wszędzie i na każdym kroku. Zmywając naczynia, odkurzając, piorąc, czy kosząc trawę. Wreszcie zacząłem biegać i okazało się, że słuchanie książki i bieganie, to najwspanialszy sposób na ogólnorozwojowe spędzanie wolnego czasu. Po kilku latach słuchania i czytania zrozumiałem, że przeczytałem wystarczająco dużo książek, aby myśleć o napisaniu własnej. 

Pisanie

Pewnego dnia zacząłem zwyczajnie pisać. Robiłem to bez ustanku w każdej wolnej chwili. Pomysły notowałem w telefonie i rozwijałem je wieczorami siedząc przed komputerem w zamkniętym pokoju i często słuchając muzyki powodującej właściwy nastrój do tworzenia odpowiednich treści. Braki warsztatowe, brak doświadczenia i opuszczone lekcje języka polskiego wdawały mi się we znaki. Nadrabiałem wszystko na bieżąco, jednak książka, którą obmyśliłem sobie na początek pisarskiej kariery wydała mi się zbyt trudna i obszerna jak dla takiego żółtodzioba. Przerwałem jej pisanie, postanawiając napisać coś krótszego, ale coś co wyjdzie wprost z mojego serca i będzie spełnieniem moich postanowień, a nawet marzeń z przeszłości. Kilka miesięcy po podjęciu decyzji napisałem krótki zarys książki mieszczący się na kilku stronach formatu A4. Była to wiosna 2017 roku.

Lato tego roku minęło szybko i intensywnie nie dając mi szansy na pracowanie nad tekstem. Nastała jesień a moje zdeterminowanie sięgnęło zenitu. Zrezygnowałem ze wszelkich powszednich uciech ukierunkowując się na napisanie czegoś, co chciałbym sam przeczytać. Przez ponad cztery miesiące spędzałem każdą wolną chwilę na pisaniu i dopracowywaniu Echa minionych dni - roboczo tytuł był zupełnie inny i zmieniłem go na chwilę przed nadaniem numeru ISBN. Podczas całej pracy twórczej bywało, że nad jednym zdaniem spędzałem klika godzin zmieniając je wielokrotnie, tylko po to by za miesiąc się go zupełnie pozbyć. Starałem się dopracować treść pod każdym względem. Chciałem, aby cała opowieść była skumulowanym i syntetycznym strumieniem wartościowych sentencji, które mogłyby towarzyszyć czytelnikowi w tej przesyconej bodźcami i informacjami rzeczywistości. Dlatego moim zamiarem było stworzenie książki krótkiej, łatwej i przyjemnej w odbiorze, ale wartościowej. Wszystko po to by czytelnik po przeczytaniu książki mógł stać się lepszym człowiekiem, a nie wypełnić jedynie swój wolny czas.

Wiele z idei przedstawianych w książce nie jest niczym odkrywczym, bo pochodzi wprost od znanych wszystkim wielkich myślicieli żyjących niegdyś na naszej ziemi. Często w moim życiu bywało, że do jakichś wniosków dochodziłem samodzielnie a później czytałem o tym w pismach Platona, Św. Augustyna, czy Kanta. Dzięki temu uświadamiałem sobie jednakowość umysłu człowieka mimo mijających lat. Taka świadomość pozwala zrozumieć siebie poprzez doświadczenia przodków, ale również zrozumieć przodków przez pryzmat siebie.

Nigdy wcześniej nie poczyniłem tyle wysiłku w tak krótkim czasie, jak przy pisaniu Echa minionych dni. Napisanie tej książki było wielkim krokiem w moim życiu oraz wyzwaniem, któremu podołałem. I jak zawsze okazało się, że człowiek nigdy nie jest sam. Wielka cierpliwością, wyrozumiałością i pomocą wykazała się moja cudowna Beatka, która czytała ten tekst chyba jeszcze więcej razy niż ja sam. Z całą pewnością dzięki Niej dobrnąłem do samego końca. 

Kiedy dobrnąłem do końca nastał moment zwątpienia. Szukałem możliwości wykorzystania pliku w formacie .docx zapisanego na moim komputerze. Z jednej strony kusiło mnie podjęcie współpracy z wydawcą, a z drugiej pociągały sukcesy selfpublisherów, takie jak rzadko wspominany sukces pewnej gospodyni domowej, która samodzielnie wydała książkę kucharską pt.: Joy of Cooking, która sprzedała się w 18 milionach egzemplarzy! Ciekawostką jest to, że pierwszy nakład został wydany w 1931 roku. Dopiero decyzja o rezygnacji z pracy zawodowej niejako zmusiła mnie do zdecydowania się na samodzielne wydanie książki. 

Publikowanie

Wydawanie książki można opisać w kilku krokach opisując każdy z nich dość obszernie. Internet pełen jest publikacji mówiących jak samodzielnie opublikować książkę, więc nie będę powielał już gotowych i dobrych treści. Na szczególną uwagę zasługuje case study Michała Szafrańskiego, które z łatwością znajdziecie w internecie

Moją drogę do wydania książki przedstawię Wam przez przedstawienie osób, które wiedząc lub nie, dołożyły swoją cegiełkę do pomyślnego zakończenia mojego projektu.

Maciej Aniserowicz

Programista prowadzący blog oraz vlog devstyle.pl


Link do bloga: https://devstyle.pl/


Maciej Aniserowicz wspierał mnie dobrym słowem tuż przed podjęciem ostatecznej decyzji o samodzielnym wydaniu książki. Świetne i bogate w trafne przemyślenia filmiki wrzucane na kanał na Youtubie częstokroć bywały dla mnie wiadrem z zimną wodą wylanym prosto na moją chaotyczną  głowę.

Uwielbiam ludzi, którzy podchodzą do oceny samego siebie bardzo krytycznie, ale nie po to, aby biadolić nad swoim losem, lecz po to by poprawiać się za każdym możliwym razem. Ewolucja Macieja Aniserowicza nie ustaje. I gdyby tak pominąć czas i spoglądać na tego człowieka wyrywkowo poprzez zamrożone obrazy z różnych części jego życia można by mówić w tym przypadku o regularnie występującej rewolucji

Michał Szafrański

Mąż i ojciec rzucający pracę na etacie w wieku prawie 40 lat, po to by pisać bloga o oszczędzaniu pieniędzy. 


Link do bloga: https://jakoszczedzacpieniadze.pl/


Czytając kolejne wpisy na blogu i oglądając kolejne odcinki podcastu ulegałem powolnemu zauroczeniu. W tej chwili jestem niezrównoważenie zachwycony działalnością Pana Szafrańskiego. Jest jedną z pierwszych osób, która tworząc własne miejsce w internecie pokazała, że do osiągnięcia sukcesu nie potrzeba telewizji, reklam i olbrzymich budżetów promocyjnych. Michał Szafrański stworzył swoją markę. Cechuje go profesjonalizm, wysoka kultura osobista i ponadprzeciętna inteligencja. Nikt go nie wykreował. Pokazał kim jest, co potrafi i zaoferował innym swoją pomoc w prowadzeniu finansów osobistych. Również mi pomógł w zaoszczędzeniu kapitału potrzebnego na wdanie książki. A nigdy wcześniej nie oszczędzałem! Finansowy Ninja to obowiązkowa pozycja dla każdego odpowiedzialnego członka polskiej rodziny. Obszerna księga pozwala nadrobić braki w finansowej edukacji.

Remigiusz Hryniewicki

Remika poznałem na studiach. Zawsze imponował mi swoim pozytywnym podejściem do życia. Rok temu wydał samodzielnie książkę Proste rzeczy o rodzicielstwie, ubiegając mnie w wydaniu własnej książki dokładnie o 12 miesięcy. 

W czasie kiedy On zaczynał sprzedawać swoją książkę, ja wpadłem w wir pracy nad własną. Zmotywował mnie udowadniając, że ktoś z mojego otoczenia może zrobić tak fantastyczną rzecz. 

Remik doradził mi w kilku kwestiach związanych z wydawaniem książki, pomagając płynnie przejść przez cały proces wydawniczy. Oczywiście zarówno On, jak i ja korzystaliśmy z potężnego case study na temat selfpublishingu opublikowanego przez wspomnianego powyżej Michała Szafrańskiego.

Ostatnio Remik zaskoczył mnie ponownie wydając fantastyczny TIMMMAGAZYN dostępny w rejonach Jeleniej Góry oraz na stronie internetowej zupełnie za darmo.


Link do magazynu online: https://timmmagazyn.pl/


Jako ciekawostkę dodam, że w dwóch pierwszych numerach znajdziecie moje wpisy.

Marek Jankowski

Kolejny fantastyczny człowiek na mojej liście osób niezbędnych do wydania książki. Pan Marek prowadzi od kilku lat podcast Mała Wielka Firma. Poziom nagrywanych programów jest tak wysoki, że przyglądając się internetowej twórczości Pana Marka zwaliło mnie z nóg. Podcast liczy już ponad 200 odcinków i myślę, że każda osoba prowadząca swój własny biznes znajdzie tam coś wartościowego dla siebie. Wiele odcinków może być interesująca dla szerszego grona osób - nie tylko przedsiębiorców. 


Link do strony: https://malawielkafirma.pl/


Wspaniały prowadzący, wspaniale dyskutuje ze wspaniałymi gośćmi.

Jan Renkas i Michalina Perzanowska

Pan Jan i Pani Michalina to osoby, z którymi miałem przyjemność korespondować w czasie ustalania warunków umowy z Polską Akcją Humanitarną

eKorekta.pl: Łukasz Mackiewicz, Joanna Fiuk, Adrianna Hess

Do eKorekty przyciągnęły mnie świetne opinie i wiele rekomendacji. Firma okazała się znakomita pod każdym względem. Miła współpraca, elastyczność i dbałość o szczegóły. Bardzo dziękuję Pani Joannie i Adriannie za korektę i redakcję tekstu. Pełen profesjonalizm i wspaniałe podejście do klienta.


Link do strony: https://www.ekorekta24.pl/


Gabriela Hukałowicz

Ofertę pani Gabrieli na skład, łamanie tekstu oraz projekt graficzny okładki wybrałem spośród wielu, które otrzymałem po opublikowaniu ogłoszenia w serwisie Useme


Link do serwisu: https://useme.eu/pl/


Prace zaprezentowane na Behence.net od razu mi się spodobały i wiedziałem, że jest to strzał w dziesiątkę. Po sprawnej wymianie wielu - było ich chyba ze sto - konkretnych maili udało się stworzyć produkt gotowy, którego widok wywołuje mocniejsze bicie serca. Dzięki Gabi moja książka stała się dziełem sztuki!


Link do prac: https://www.behance.net/gabrielahu85e7


Iwona Liczmańska 

Przesympatyczna przedstawicielka firmy Pozkal sprawiała, że po każdej rozmowie telefonicznej dostawałem zastrzyk pozytywnej energii. Cała organizacja związana z wydrukiem przebiegła sprawnie i szybko.


Link do strony drukarni: https://www.pozkal.pl/


Marcin Osman

To typowa osoba, której moja dusza powinna nie lubić natychmiast. Ciągle uśmiechnięty i wesoły. Pewny siebie, dobrze ubrany przystojny facet zarabiający dobrze na swoim biznesie, w dodatku szafujący radami na prawo i lewo. Jednakże już po 5 minutach przekonujesz się, że za tą skorupą kryje się zarówno wiedza ugruntowana na doświadczeniu, jak i wartości, które możesz wykorzystać w swoich działaniach marketingowych. 

Piotr Rosada

Mój najbliższy przyjaciel. Właściciel sklepu internetowego z pościelami 3D.


Link do sklepu: https://www.takaposciel.pl/


Piotr pomógł mi w założeniu sklepu. Rozwikłał wiele technicznych problemów i motywował na każdym kroku do wiary w siebie. Jest osobą, na którą mogę zawsze liczyć i która zawsze chce dawać zamiast brać. Jest wzorem człowieka wytrwałego, dążącego do realizacji swoich celów oraz znoszącego przeciwności losu. Nie obawia się nigdy spróbować czegoś nowego.

Zakończenie

Lepszej książki nie umiałbym napisać. Gotową książkę czytałem wiele razy aż doszedłem do momentu, w którym nie chciałem zmieniać już nic. Oczywiście mój entuzjazm został trochę schłodzony podczas redakcji i korekty całego tekstu, ale nie wpłynęły one znacząco na wygląd finalnego tekstu. Po prostu sprawiły, że tekst jest jeszcze lepszy.

Jestem przekonany, że lektura napisana przy tak ogromnym wysiłku, z tak wielkim oddaniem poruszy nawet najbardziej niewzruszalnego ducha. Miłego czytania!


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów